U Milki – Testy dla Top For Dog

Paracord czyli linka spadochronowa. Rzecz znana mi już od dłuższego czasu ale bardziej z klimatu bransoletek, breloków oraz akcesoriów surwiwalowych. Teoretycznie małe, niegrube, niepozorne sznurki. Praktycznie w surwiwalu mają kilka zastosowań i podczas przygód ze scyzorykiem i kompasem warto mieć coś takiego przy sobie. Z takimi ekstremalnymi sportami obecnie mam niewiele wspólnego, ale duży sentyment pozostał.

Z paracordu zdarzało mi się pleść bransoletki, jakieś breloki. Kilka filmików i jeden wieczór wystarczył, żeby załapać podstawy podstaw. Chociaż kilkanaście metrów nowego paracordu jest gdzieś zakopane w piwnicy, do tej pory zabrakło mi chęci do zaplecenia czegoś dla kudłatego. Plany były, ale ilość węzełków przypadająca na jedną obróżkę lub smycz skutecznie je zweryfikowała.

Byłam bardzo ciekawa jak paracordowe akcesoria sprawdzają się w praktyce. Bransoletki były baaardzo trwałe, ale codzienne spacery, piasek, deszcz, brud i siła to jednak zupełnie co innego niż kulturalna praca przy komputerze. Kiedy pojawiła się możliwość przetestowania, nie wahałam się ani chwilki. Tak właśnie w ramach naszego ambasadorowania w Top For Dog w nasze testerskie łapki wpadła unikalna obroża pleciona przez U Milki.

Paracord

Paracord to taki super ekstremalny sznurek. Jest wykonany z nylonu. W jego wnętrzu znajdziemy (najczęściej) 7 nylonowych rdzeni. Jego specyficzna budowa zapewnia bardzo dużą wytrzymałość – gdzieś w Internecie znalazłam informację, że jego wytrzymałość statyczna wynosi około 250kg! Wiele z plecionych bransoletek, uchwytów do noży, breloków, jest wykonana z jednego kawałka sznurka. W ekstremalnej sytuacji sznurek bez większego problemu można rozplątać i wykorzystać na wiele sposobów. Jako wieloletnia fanka niezawodnego Bear’a Grylls’a na myśl przychodzi mi wiele, wiele zastosowań od wspinaczki po rozpałkę.

Skoro akcesoria z paracordu są  takie fajne jak wypadnie wykonana z niego obroża?

Co testowaliśmy?

Widząc różnorodność splotów i kolorów nie mogłam się zdecydować. Poprosiłam o dokonanie wyboru za mnie i małą niespodziankę. Ewa – właścicielka U Milki, dla Szamana wybrała splot o nazwie ‚Vela’. Kolory w 100% pozytywnie mnie zaskoczyły. Zestawienie niebieskiego i czerwonego, choć pewnie w życiu nie przyszło bi mi do głowy, podbiło moje serducho! I do tego ta zawieszka… Oczu nacieszyć nie mogłam. Nie wiem dlaczego, ale nasz splot jest dość rzadko wybierany. Ma to swój plus – obroża Szamka jest jedyna w swoim rodzaju. Takiego splotu i zestawienia kolorystycznego w obroży półzaciskowej do tej pory w U Milkach jeszcze nie było.

Ręczna robota – hand made 101%

Obroże są plecione ręcznie na miarę. Bardzo cenię sobie gdy ktoś wykonuje dla mnie coś własnoręcznie i z taką dbałością o szczegóły. Wiem, że dana rzecz jest jedyna w swoim rodzaju. To szalenie miłe uczucie.

Konieczne jest prawidłowe wymierzenie czworonoga. Jeżeli zdecydujesz się na obróżkę, wymierz psiaka 5 razy i pamiętaj o drobnym marginesie bezpieczeństwa. U nas gdzieś popełniłam błąd, wymiary podałam za małe, całe szczęście nasz półzacisk w łatwy sposób dało się powiększyć.

Wrażenia?

To były szalenie miłe testy. Obroża towarzyszyła nam bardzo często podczas spacerów. Bardzo fajnie wygląda na tym moim zakłaczonym psie! Szczerze powiem, że nie spodziewałam się, że aż tak bardzo ją polubię. Początkowo obroża jest sztywna, z czasem odrobinkę się rozluźnia, a sznurki robią się bardziej miękkie. Nie wpływa to w żaden sposób na bezpieczeństwo i wytrzymałość. Splot jest bardzo mocny, a w razie gdyby coś pękło lub się przetarło (co bardzo mało prawdopodobne), reszta sznurków powinna utrzymać splot przynajmniej do końca spaceru ;). Obroża bez problemu wytrzymywała silniejsze szarpnięcia, które czasami Szamanowi się zdarzają w porywie radości i przypływie młodzieńczych sił…

Wraz z używaniem miałam wrażenie, że kolory od wewnątrz odrobinę wyblakły. Ponieważ obrożę można prać w pralce, postanowiłam ją lekko odświeżyć. Po praniu wyjęłam obróżkę nówka sztuka! Kolory znowu były żywe i ładne. Obróżka błyskawicznie wyschła i była gotowa na kolejne spacery.

Myślę, że paracordowe obróżki to bardzo fajne urozmaicenie psiej szafy o oryginalną rzecz. Wiele wzorów i kolorów pozwala na skomponowanie obroży bardzo wytrzymałej, a jednocześnie unikalnej i ślicznej.

Za obróżkę przekazaną do recenzji dziękujemy U Milki. Do 15.11.2018 można oddawać swoje głosy w plebiscycie Top For Dog również na ten świetny produkt kolejnej polskiej fajnej firmy.

 

 

avatar
Autor Gosia Czekała

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *