DOGANICA rePAWer – testy dla Top for Dog

Łapki to podstawa – warto o nie dbać. Niestety miejska dżungla psim łapkom nie służy. Zimą sól, latem gorące płytki chodnikowe, rozgrzany piach – bardzo utrudniają psie życie. Jak wiesz, jesteśmy typowymi mieszczuchami. Przejście do naszego ukochanego lasku wiąże się z tuptaniem kilkuset metrów po chodniku. Trasy wieczornych spacerów, zwłaszcza w okresie kiedy szybko robi się ciemno, również przebiegają po nieszczęsnych chodnikach. Szczerze mówiąc zimą, kiedy pojawi się mróz i śnieg, jest to spory wyczyn dla szamusiowych łapek. Skutki niestety odbijają się na kondycji psich poduszek. Chociaż o zimie już pomału zapominamy, to kondycję łapek warto mieć na uwadze cały rok. Czyżby Doganica była rozwiązaniem?

W plebiscycie Top for Dog w tym roku możecie zobaczyć Doganicę. W ofercie firmy znajdziecie m.in. produkty do pielęgnacji łapek, fafli, nosa. Całość oferty znajdziecie na stronie Doganica. Bardzo ucieszyłam się z możliwości przetestowania tych kosmetyków. W nasze łapki trafiły aż trzy produkty: rePAWer, PAWrricade oraz MuzzleDazzle. Kosmetyki są w 100% z naturalnych składników, bezpieczne nawet dla szczeniaków. Każdy z balsamów jest dostępny w opakowaniach o różnej pojemności – w zależności od zapotrzebowania.  Oprócz kosmetyków w ofercie znajdziecie również ręczniki z mikrofibry świetnie sprawdzające się podczas wycierania psa. Jak u nas sprawdziły się naturalne kosmetyki do pielęgnacji psiego ciałka? Czy warto ich używać?

rePAWer

rePAWer to kosmetyk wspomagający regenerację zniszczonych, zrogowaciałych lub suchych i pękających psich poduszek. Sprawdzi się również wspomagając leczenie suchych i zrogowaciałych łokci (czyli tzw. modzeli) oraz hiperkeratozy. Skład balsamu jest oczywiście w 100% naturalny. Znajdziesz w nim takie składniki jak:

  • Olej kokosowy – wspomaga regenerację, koi podrażnienia
  • Olej konopny – nawilża, zapobiega zapaleniom i bardzo intensywnie odżywia skórę
  • Masło cupuacu – nawilża, regeneruje i uelastycznia skórę
  • Witaminę E – konserwuje kosmetyk oraz przyspiesza regenerację i produkcję kolagenu.

Wygląda całkiem nieźle prawda? Wyżej wymienione substancje często spotykam w ludzkich dobry kosmetykach – to musi działać! Żeby zaobserwować poprawę kondycji łapek, producent zaleca stosowanie balsamu 2 – 3 razy dziennie. Pamiętaj, że podczas smarowania łapki powinny być w miarę czyste. Po ‚zabiegu’ radzę nie puszczać psiaka wolno 🙂 Balsam może zostać zlizany (Szaman mówi, że pyszny ten smalec…). Poza tym brak przypilnowania psa grozi przyozdobieniem podłogi tłustymi śladami łapek. Czas po balsamowaniu przeznaczaliśmy z Szamanem na lenistwo na kanapie i porcję codziennego miziania. 15 do 30 minut to całkiem miła przerwa od codziennych obowiązków i okazja na wypicie spokojnej kawki w kudłatym towarzystwie.

PAWrricade

PAWrricade  to kosmetyk stanowiący świetną ochronę podczas spacerów w niesprzyjających warunkach. Składniki zawarte w balsamie tworzą warstwę ochronną. Sprawdzi się zarówno zimą (sól, lód, śnieg) jak i latem (rozgrzane chodniki, piasek oraz alergie na pyłki, pleśnie i trawy). Skład balsamu wygląda bardzo zachęcająco:

  • Masło mango – ma właściwości przeciwzapalne, przeciwwirusowe. Ponadto koi i regeneruje.
  • Olej ryżowy – bogate źródło witaminy E, koi i odżywia skórę oraz nie zatyka porów.
  • 3 woski roślinne
  • 4 olejki i ekstrakty
  • Witamina E – konserwuje kosmetyk oraz przyspiesza regenerację i produkcję kolagenu.

Balsam powinno się nakładać na czyste łapki przed każdym spacerem. My ograniczyliśmy się do smarowania łapek jedynie w warunkach niesprzyjających.

MuzzleDazzle

MuzzleDazzle to balsam przeznaczony głównie dla psów pomarszczonych. Buldożki, mopsy, shar pei i inne rasy z uroczymi fałdkami będą zachwycone. U nas znalazł się ze względu na okresowo pojawiające się małe zmiany na szamanowych faflach. Bywa, że koło paszczy robi się drobny stan zapalny wynikający z alergii. MuzzleDazzle sprawdzi się również jako pomoc w ślimaczących się faflach, wszelkich zaczerwienieniach i odparzeniach skóry, gdy pojawiają się strupki, wyłysienia, łuszcząca się skóra lub nieprzyjemny zapach. Mowa tu oczywiście o drobnych zmianach 😉 Jeżeli na skórze psiaka pojawia się coś niepokojącego, zawsze warto najpierw zasięgnąć porady lekarza weterynarii. W składzie balsamu znajdziesz:

  • Olej kokosowy – wspomaga regenerację, koi podrażnienia
  • Olej konopny – nawilża, zapobiega zapaleniom i bardzo intensywnie odżywia skórę
  • Masło Shea – nawilża, regeneruje i przeciwdziała podrażnieniom
  • Niaouli – olejek eteryczny o właściwościach przeciwalergicznych, przeciwbakteryjnych, przeciwbólowych oraz odkażających
  • Witaminę E – konserwuje kosmetyk oraz przyspiesza regenerację i produkcję kolagenu.

Balsam nanosi się palcem na oczyszczoną i suchą skórę. Następnie delikatnie wmasowujemy. Preparat powinno stosować się kilka razy dziennie.

Wrażenia

Balsamy pozytywnie mnie zaskoczyły. Po pierwsze pięknie wyglądają. Otrzymałam pięknie zapakowany zestaw, na który długo nie mogłam się napatrzeć i szkoda było otwierać. Każdy szczegół został dopieszczony i dopięty na ostatni guzik. W naszym zestawie znalazł się również ręczniczek z mikrofibry z pięknymi grafikami. Ahhh… To takie śliczne, że aż szkoda mi było wycierać nim łapek! Nie mniej jednak bardzo dobrze chłoną wodę i wszelkie zabrudzenia, łatwo można je doprać i szybko schną.

Balsamy są w 100% naturalne i bezpieczne dla czworonogów. Świetne i dobrze opisane składy na stronie producenta sprawiły, że nie bałam się ich zastosować u Szamana. Szamko jest psem ‚specjalnej troski’ i lądujemy u weterynarza częściej niż byśmy tego chcieli. Staram się chuchać, dmuchać i zapobiegać różnym przypadłościom – tu byłam spokojna. Dbałam jedynie o niezlizywanie balsamików z powodu trzustki pieseła, na którą w naszym przypadku trzeba zwracać szczególną uwagę. W przypadku zdrowego psa, nie trzeba się tym przejmować – zlizanie balsamu jest neutralne dla psa 😉

Rzeczywiście warto przypilnować czworonoga, żeby po nasmarowaniu nie tuptał zwłaszcza po śliskich kafelkach czy panelach. Oprócz śladów na podłodze u nas łapki się nieco rozjeżdżały.

Po otwarciu zaplombowanych pudełeczek, zapach mnie zauroczył. Smarowaliśmy wszystko co trzeba i według instrukcji – to rzeczywiście zadziałało! Łapki Szamana stały się bardziej sprężyste, jest na nich zdecydowanie mniej pęknięć są milsze w dotyku. Myślę, że preparaty świetnie sprawdzą się u nas zwłaszcza zimą, kiedy problemy z napędem 4×4 są największe. Do tej pory chroniliśmy łapy wazeliną, ale nie byłam do końca zadowolona z działania.

Przed kuracją
Po kuracji

Po zastosowaniu MuzzleDazzle zaczerwienienie z fafli zaczęło znikać i stało się mniejsze już po pierwszym użyciu.

Powyższy zestaw ląduje na stałe w psiej szafce i myślę, że często będziemy go używać zwłaszcza gdy warunki na dworze staną się bardziej niesprzyjające psim łapkom.  Zdecydowanie polecamy i już nie boimy się nasolonych i gorących chodników!

 

 

avatar
Autor Gosia Czekała

Są już 2 komentarze

  1. Wielokrotnie słyszałam, że wazelina jest najgorszym rozwiązaniem na zimowe problemy psich łapek, więc ubiegłej zimy skusiłam się na kremik u konkurencji, ale średnio jestem zadowolona z jego konsystencji i słoiczka, w którym się znajduje;/ Tutaj dostrzegam przede wszystkim wygodne opakowanie – na tyle duże by swobodnie wziąć odrobinę na swoje opuszki bez konieczności wyciągania potem kosmetyku spod paznokci…brr… Zostaje konsystencja – muszę się przyjrzeć bliżej tym maleństwom 😀

    1. Wazelina w ekstremalnych warunkach i nakładana przed spacerem ujdzie i obowiązkowo mycie łapek zaraz po przyjściu. Doganicę zdecydowanie polecamy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *