FIZJOTERAPIA I MASAŻ PSÓW – recenzja

Fizjoterapia bywa traktowana po macoszemu. Weterynarze czasami nie wspominają o możliwości takiego wspierania terapii. Nawet sami właściciele nie do końca zdają sobie sprawę z ogromu korzyści płynących z zoofizjoterapii. Od jakiegoś czasu widać światełko w tunelu. O fizjoterapii, masażu i różnych formach wspierania naszych podopiecznych mówi się coraz więcej. Mnie temat bardzo zainteresował już kilka miesięcy temu. Chociaż wcześniej wiedziałam, że istnieje i jest ważna, sprawę z tego jak obszerną i przydatną dziedziną jest, zdałam sobie podczas konferencji Zdrowie i żywienie psa (o której pisałam TUTAJ). Chciałam się troszkę doedukować w tym zakresie, niekoniecznie od razu wydając kilka tysięcy na profesjonalny kurs. Poszukałam w Internecie interesujących książek. Spośród kilku pozycji wybrałam książkę autorstwa Julii Robertson oraz Andrew Mead „Fizjoterapia i masaż psów”. Na blogu dzisiaj o tym jakie wrażenia po lekturze, czy czegoś się nauczyłam i czy warto sięgnąć po tę książkę.

O książce

Książka wyszła z pod skrzydeł wydawnictwa Galaktyka. Jest ładnie wydana, z kolorowymi ilustracjami obrazującymi treść. 210 stron wiedzy w pigułce. Koszt podręcznika to wydatek rzędu 65 do 80zł. Początek to najważniejsze informacje z zakresu anatomii i fizjologii psów. Obejmuje opis podstawowej budowy anatomicznej, podstawowe nazwy oraz zasady działania układu ruchu. Warto zaznaczyć, że wiedza ta jest bardzo skondensowana. Kiedy poznamy podstawy budowy, przechodzimy do mechanizmu poruszania się psa. Autorzy na zdjęciach i kolorowych ilustracjach pokazują, które mięśnie biorą aktywny udział w ruchu. W tym rozdziale znajdziesz też wzmiankę o rozwoju szczenięcia! Po przebrnięciu przez niezbędną teorię, w kolejnych rozdziałach znajdziesz więcej informacji odnośnie ćwiczeń, metod i technik rehabilitacji oraz masażu. Siódmy, ostatni rozdział, jest poświęcony najczęściej występującym schorzeniom układu ruchu. Książka dodatkowo zawiera słowniczek trudniejszych pojęć oraz dodatek w postaci rozrysowanych mięśni w ciele psa.

Na stronie wydawnictwa (TUTAJ) znalazłam bardzo trafną recenzję książki napisaną przez Małgorzatę Kizerwetter – zoofizjoterapeutę w Ośrodku Rehabilitacji Zwierząt Animal Active, dyrektora Studium Fizjoterapii Zwierząt oraz prezes Polskiego Związku Zoofizjoterapeutów:

Wraz z rozwojem fizjoterapii zarówno w medycynie ludzkiej, jak i weterynaryjnej obserwuje się coraz większą rolę technik manualnych w procesie usprawniania pacjentów. Fizjoterapia i masaż psówprzedstawia rehabilitację w nowoczesnym ujęciu i szczegółowo opisuje poszczególne metody z uwzględnieniem technik manualnych. W książce opisano zagadnienia z zakresu anatomii i fizjologii psa, opatrując je przejrzystymi planszami i ilustracjami. Przedstawiono także informacje o biomechanice popularnych sportów kynologicznych, zaprezentowano liczne ćwiczenia rehabilitacyjne oraz omówiono przygotowanie do wysiłku fizycznego i odpowiednie wyciszenie zwierzęcia po jego zakończeniu. Opisano również wybrane jednostki chorobowe oraz plany postępowania zoofizjoterapeutycznego.

Dzięki tej książce dowiesz się:
– jak wspomóc leczenie, wykorzystując masaże, odpowiednie programy terapeutyczne i właściwie dobrane plany ćwiczeń; 
– jak przebiega rozwój układu ruchu psa i jak pracują jego mięśnie;
– jak właściwie przygotować zwierzę do startów w zawodach sportowych; 
– które techniki rehabilitacyjne przynoszą najlepsze efekty;
– jak diagnozować choroby i patologie wpływające na pracę układu ruchu psów.

Fizjoterapia i masaż psów to bardzo wartościowy podręcznik, który z pewnością znajdzie swoje miejsce w bibliotekach doświadczonych praktyków czy osób rozpoczynających kształcenie z zakresu rehabilitacji zwierząt, a także miłośników sportów kynologicznych.

Moje wrażenia

Chociaż lektura (jak przystało na pozycję o bardziej naukowym charakterze) szła mi lekko opornie, wrażenia są jak najbardziej pozytywne. Znalazłam szereg różnych tipów, rad i rzeczy na które warto zwrócić uwagę. W codziennym funkcjonowaniu nie zwracamy uwagi na szczegóły mogące być oznaką nadchodzących większych problemów. Bagatelizując drobne urazy, niestety, dążymy do powstania czegoś większego. Ta książka zachęca do przyjrzenia się czworonogowi troszkę inaczej. Zachęca do zwrócenia uwagi na postawę zwierzaka, temperaturę poszczególnych partii mięśni, zmianę w poruszaniu się czy zmiany w zachowaniu (takie jak np. odmowa wykonywania komend). Moim zdaniem powinna być to lektura obowiązkowa dla wszystkich, którzy wiążą przyszłość swojego czworonoga ze sportem. Bardzo żałuję, że nie miałam tej wiedzy 11 lat temu, kiedy Szamko wchodził na sportową ścieżkę. Teraz wiem jak wielu błędów można było uniknąć.

W książce znajdziesz też pomysły na skuteczną rozgrzewkę czy ćwiczenia wyciszające po treningu. Rzeczy szalenie istotne w przypadku psów sportowych. Sama pewnie wykorzystam kilka patentów, ALE…

No właśnie, jest pewne ale. Posiadając jednego burka, nie mając porównania z innymi czworonogami, często nie jesteśmy w stanie wychwycić problemu. Coś co wg. mnie jest ‚normalne’ , specjalista może już zakwalifikować do obszaru problematycznego. Tak samo w przypadku masażu, trudno po przeczytaniu książki, czy nawet wykuciu na blaszkę nazw mięśni i ich grup, odnieść to na żywą istotę. Do umiejętności niezbędna jest tu wiedza praktyczna zdobyta od specjalisty w dziedzinie. Warto wybrać się na kurs, zobaczyć, dotknąć i przećwiczyć pod okiem fachowca. Pamiętaj, że źle zastosowana terapia może przynieść więcej szkody niż pożytku.

Książkę „Fizjoterapia i masaż psów” zdecydowanie polecam wszystkim właścicielom psich sportowców i emerytów, psów zmagających się z kontuzjami i urazami. Wszystkim głodnym wiedzy i chętnym do poprawy standardu życia czworonogów. Jeżeli zastanawiasz się czy zainteresuje Cię fizjoterapia i masaż, chciałbyś dowiedzieć się czegoś więcej to zdecydowanie dobry początek przygody. Mnie temat zainteresował jeszcze bardziej i już myślę, co by tu jeszcze ciekawego poczytać! Aktualnie nie wyobrażam sobie treningów sportowych bez wsparcia zoofizjoterapii, ale o tym napiszę innym razem.

avatar
Autor Gosia Czekała

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *