Pas, jakiego jeszcze nie mieliśmy – Truelove Trek Go

Pasy trekkingowe – zbędny wydatek czy prawdziwy must have włóczykijów i wędrowców? Na te i jeszcze kilka innych pytań postaram się odpowiedzieć w recenzji pasu trekkingowego Truelove Trek Go testowanego przez nas w ramach plebiscytu Top For Dog.

Od teraz nie muszę kombinować ja zamontować pas i nerkę jednocześnie.

Uwolnione ręce

Szczególnie podczas dłuższych wędrówek (a o bieganiu to już nawet nie wspominam), zawsze dokuczało mi trzymanie smyczy w ręku. Już od dawna na takie okazje, zazwyczaj brałam ze sobą pas trekkingowy. Wiadomo wolne ręce, to i fotę można strzelić tu i tam, zjeść przekąskę albo napić się wody. Pas kupiłam dawno, dawno temu. Służył nam bardzo długo, ale zbyt wygodny to nie był. Był wykonany ze nieoddychającego materiału, psa trzeba było zapinać dodatkowym karabińczykiem, dzwoniło to na każdym kroku i było ciężkie – ale spełniało swoją funkcję. Biorąc pod uwagę nasze stare przygody z pasem trekkingowym, byłam bardzo ciekawa naszego nowego nabytku z Truelove – nieco nowocześniejszego pasa Terk Go.

Trek Go – przyjżyjmy się bliżej

Na początku tradycyjnie kilka spraw technicznych. Zacznijmy od ważnego punktu z babskiego punktu widzenia, czyli kolorów. U nas to żarówiasty pomarańczowy. Chociaż nie jestem fanką tego koloru, wybrałam go ze względów bezpieczeństwa. Kolor ten jest dobrze widoczny i to z daleka. Kochamy las o każdej porze roku. Czasami, a zwłaszcza w okresie kiedy są polowania (a informację o ich trwaniu można przeoczyć), warto mieć na sobie coś, co będzie rzucało się w oczy. Pas trekkingowy Trek Go jest też dostępny w klasycznym wariancie czarnym i w wersji neonowo zielonej.

Całość jest wykonana z grubego i odpornego na zaciągnięcia materiału. Od wewnętrznej strony jest podszyty oddychającą siateczką, która baaardzo przydaje się w cieplejsze dni. To, co go wyróżnia od innych podobnych produktów to dwie kieszonki, które mogą zastąpić nerkę. Zmieszczą się klucze, jakieś chusteczki, kilka smaczków i… dekielek z obiektywu. Z każdej strony są zabezpieczone zamkiem błyskawicznym i dwoma gumowymi zabezpieczeniami, przez które można przeciągnąć kupoworki lub słuchawki. Dodatkowo pas Trek Go ma kieszonkę na bidon (bidon jest w komplecie). Kieszonka ta jest z elastycznego neoprenu.

Obwód minimalny pasa to 65 cm, maksymalny: 125 cm – nadmiar pasków można skutecznie ukryć i zaczepić rzepami. Powinien trzymać się nawet na bardzo szczupłych osobach.

Pas trekkingowy na szlaku

Pas zabieraliśmy na dłuższe spacery w różne miejsca. Był z nami na prostych leśnych ścieżkach i nieco trudniejszych górskich szlakach. Miałam go na sobie, kiedy padał deszcz i kiedy przygrzewało słońce. W tych wszystkich warunkach sprawdził się ŚWIETNIE! Co prawda o bieganiu się nie wypowiem (przygodę z bieganiem zakończyłam dobrych kilka lat temu i ze względu na kondycję Szamka i moje stare urazy raczej nieprędko wrócę do tego sportu). Nie mniej do dogtrekkingu pas jest idealny.

Dobrze zapięty z podpiętą amortyzującą smyczą, doskonale spełnia swoje zadanie. My używamy smyczy z amortyzatorem truelove (DOKŁADNIE TAKA), którą dostaliśmy w zestawie do testowanego sprzętu. Jest szalenie wygodna, świetnie amortyzuje, a dodatkowa rączka jest pomocna również na miejskich spacerach. Chodzi się wygodnie, a wszelkie pociągnięcia nie są uciążliwe. Szaman aktualnie nie jest już dzikim parowozem prącym do przodu, ale z doświadczenia wiem, że pasy doskonale sprawdzają się przy takich ciągnikach. Bardzo ważne jest dobre umiejscowienie pasa na przewodniku. Często widzę (sama kiedyś popełniałam ten błąd) pasy zapięte zbyt wysoko. Takie umiejscowienie może prowadzić do kontuzji przewodnika ze względu na zmianę środka ciężkości i złe rozchodzenie się sił. Pas należy zapinać możliwie nisko.

Sprawdzony na górskim szlaku – daje radę nawet schodząc 🙂

Wrażenia z noszenia

Podczas marszu pas dobrze trzymał się na miejscu, nie zjeżdżał. Sposób mocowania smyczy  na nim w naszym przypadku sprawdza się świetnie. Choć początkowo bałam się, że w przypadku silniejszego pociągnięcia mocowanie nie da rady i puści, nic takiego nie miało miejsca. Komfort noszenia dla mnie też bez zarzutu. Nadmierne paski pochowane, więc nic nie plącze się pod nogami. Siatka elegancko doprowadza powietrze, przez co człowiek mniej się poci.

Nówka po wyciągnięciu z opakowania

A można prać?

Nasz pas jest dość jasny, więc przy pierwszym lepszym bardziej błotnistym wypadzie zyskał wątpliwe upiększenia. Producent nie zaleca prania w pralce, wrzuciłam więc do umywalki i przeprałam ręcznie. Plamy zeszły, a pas jest jak nówka sztuka. Warto dodać, że wysechł naprawdę bardzo szybko!

Pas nie przeszkadza w leniuchowaniu na zielonej trawce

No dobrze, a ma to jakieś wady?

Czy jest coś, do czego mogę się przyczepić? Żeby nie było zbyt landrynkowo, muszę wspomnieć o wadach, których w pasie się doszukałam. Przez to, że źle przymocowałam rzep, jedna z taśm brzydko się zmechaciła. Muszę też pomyśleć o zmianie bidonu, ponieważ w naszym nie potrafię zwalczyć zapachu plastiku, który przechodzi do wody. Póki co woda w nim jest dla Szamana, a swoją noszę w plecaku.

Wielka Kopa zdobyta!

Podsumowując…

Jeżeli szukasz wygodnego sprzętu, który posłuży do wędrówek przez długie lata, serdecznie polecamy Truelove Trek Go.
Jest lekki, wytrzymały i bardzo wygodny przez co, doskonale sprawdzi się w terenie. Od kiedy go mamy, zawsze zabieram go ze sobą na dłuższe spacery. Wolne ręce, dodatkowe kieszonki na smaczki i woda pod ręką to coś, co zdecydowanie przypadło mi do gustu. Serdecznie polecamy!

Za sprzęt przekazany do recenzji dziękujemy sklepowi TipTop. Na szelki będziecie mogli oddać głos w Top For Dog 2020.

avatar
Autor Gosia Czekała

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *