Banan SpunkyPup – recenzja#1

Obiekt testowania: Banan SunkyPup
Tester: Szaman

Szaman nie należy do psów, które same z siebie bawią się zabawkami, memłają je godzinami dla zabawy. Pan pies uważa to za szczyt  nudy i woli (jak przystało na psa pracującego) poleżeć brzuchem do góry na kanapie… Zabawka nabiera +1000 do atrakcyjności jeżeli znajduje się akurat w mojej ręce. W przypływach dobrego humoru sam wyszukuje jakiegoś swojego pluszaka i próbuje go pozbawić (wbrew moim sprzeciwom) odstającego ogonka, łapki lub kuperka. Tyle w temacie żucia u mojego psa. Jeżeli chodzi o zabawki służące do wypełniania jedzonkiem, to nie jest to jego ulubiony typ. Chce zjeść wszystko szybko, na raz, najlepiej z całą zabawką… Od chwili kiedy rozgryzł (dosłownie!) i prawie połknął element zabawki Quest z Konga podchodziłam do tematu sceptycznie, twierdząc że mój burek się do tego najzwyczajniej w świecie nie nadaje. Sprawa zmieniła się kilka dni temu…

Szaman wypatrzył w kącie naszego mini studia foto odpakowanego do zdjęć banana SpunkyPup. W porywie wyśmienitego humoru przywłaszczył go sobie i ochoczo zaczął memłać! Sam z siebie! Wkładał w to bardzo dużo siły, a dziamganie pochłonęło 100% procesora psa zwanego również mózgiem. Widząc co czyni mój pies, mając przed oczami wyobraźni odgryziony kawałek questa, rzuciłam się żeby (jak mi się wydawało) zbierać strzępy banana. Jakież było moje zdziwienie kiedy po bardzo mocnym gryzieniu, intensywnej kilkuminutowej zabawie i memłaniu na bananku nie było nawet śladów po zębach, pęknięć, draśnięć. Chciało by się rzec banan nówka sztuka funkiel nie śmigana! Skoro tak potoczył się pierwszy nieplanowany test, postanowiliśmy z Szamanem męczyć banana dalej!  Banan przeżył kolejno: przeciąganie, aportowanie, kolejne memłanie i gryzienie, faszerowanie twarożkiem i kolejną porcję memłania. Stan oceniamy dalej na bardzo dobry (chociaż widać delikatne wgniecenia po piesełowych ząbkach.

Sama zabawka jest przefajna. Ciekawy kształt, fajny kolor i wiele możliwości zastosowania. Banan sprawdzi się jako aport, nie utonie w wodzie podczas letnich plażowych szaleństw, sposób na podanie posiłku lub po prostu do memłania w niedzielne leniwe popołudnie.

Znam destrukcyjne zapędy mojego psa i wiem, że niektóre zabawki w starciu z jego paszczą wymiękają. Skoro banan przeżył, mogę śmiało i bez wyrzutów sumienia polecać tą zabawkę innym psiakom! Szaman pokochał, pokochają i wasze pieseły 🙂

avatar
Autor Gosia Czekała

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *